Oczywiście ironicznie mówiłem sobie: "I tak przegramy". Chociaż mimo, że tak sobie mówiłem, to jestem zawsze za Polakami, zawsze i wszędzie, chcę czuć tą dumę narodową, lub też łączyć się w bólu z innymi kibicami po porażce z San Marino. Dla dobra polskiej piłki nawet kibicuję nielubianej Legii w pucharach. Ale tu nie chodzi o to, że poziom niski spotkania (tym bardziej, że mecz był to towarzyski). Chodzi o komentatora wczorajszego spotkania. Maciej Iwański, bo tak brzmi jego imię i nazwisko. Niby się czepiam, ale po prostu nie pasi mi głos tego gościa (co prawda sam pewno brzmiałbym gorzej). No i to też jego pseudo-znawstwo. I to jego podniecanie i takie jakby filozofowanie-sranie w banię. Że niby się zna, ale jednak nie. To już wolę wypalającego się Szpakowskiego. Przynajmniej sentyment jest...
Blog, na którym młodzi ludzie prezentują swoje spojrzenie na świat sportu - niekiedy krytycznym okiem a niekiedy z oka przymrużeniem traktują o sprawach związanych z szeroką dziedzina jaką jest sport. Zawsze obiektywnie - zawsze rzetelnie - i zawsze szczerze do bólu.
czwartek, 11 sierpnia 2011
wtorek, 9 sierpnia 2011
Główne grzechy trybu menadżerskiego w Fifie 11
W październiku zeszłego roku do sprzedaży trafiła Fifa 11. O ile dla posiadaczy X360 i PS3 nie było to nic nadzwyczajnego, to dla pecetowców była to rewolucja. Po raz pierwszy Fifa na PC miała mieć jakość konsolowych wersji. I o ile rozgrywka jest niczego sobie (ah, te klepki), to w trybie menadżerskim po kilku sezonach (lub w ogóle na początku) zaczyna się coś chrzanić. Oto przedstawiam głupie błędy trybu menadżerskiego Fifa 11
czwartek, 28 lipca 2011
Szczęsny numer 1. Szkoda Fabiana
Jeżeli jest dobrze, to czemu o tym piszę? Bo szkoda mi Łukasza. Chłopak w końcu został doceniony i był golkiperem numer jeden. Wspaniałe interwencje i już nie było Flappyhandskiego. No ale gdyby to Fabian bronił to szkoda by mi było Szczęsnego. Bo on młody, perspektywiczny. Jednak mimo wszystko. Nie lubię, jak Polacy w dobrym klubie grzeją ławę. A tym bardziej, jeśli muszą walczyć ze sobą o pierwszy skład. Obaj są dobrymi bramkarzami. Ale jestem pewien, że Wenger ma większe plany do Szczęsnego aniżeli do Fabiańskiego. W Fifie takie sytuacje rozwiązuję w dosyć nietypowy sposób, bo jak mam dwóch-trzech dobrych, młodych zawodników na tej samej pozycji to któregoś z nich sprzedaję. Nie, że nie chcę go w klubie. Po prostu żal mi jest hamować jego karierę. Nie chcę, żeby grzał ławę.
No ale wniosek jest taki: Wojtek numer jeden, Fabian numer dwa, Almunia out a Mannone rezerwy. Chociaż kto wie, co strzeli do głowy Arsene'owi i nie będzie na przemian wystawiał swych golkiperów. Może będziemy świadkami pasjonującej walki o pierwszy skład pomiędzy dwoma Polskimi bramkarzami? :)
poniedziałek, 25 lipca 2011
Kupa Hameryka, czyli jak mecz Urugwaj - Paragwaj trafił do moich najlepszych meczy.
Niedziela, 24 lipca. Godzina 21:18. Rozmawiam z kumplem na GG, ten nagle kończy, mówiąc, że idzie na mecz. Ja zdziwiony pytam - "jaki?", - "Urugwaj - Paragwaj...". Byłem całkowicie pewien, że finał odbędzie się gdzieś o 2 w nocy, wtedy bym nie wstał. Zresztą jakoś bokiem przeszedł mi ten turniej, nie oglądałem meczów nawet o normalnej porze. Ale mniejsza z tym. Popędziłem czym prędzej do pokoju z TV i włączyłem meczyk. Było już 1:0 dla Urugwaju. Nie będzie szczegółowej analizy tego meczu, ponieważ mam zamiar co innego tutaj popisać, a mianowicie o najlepszych meczach, które w swoim krótkim życiu widziałem. Bez rankingów, żeby było sprawiedliwiej.
sobota, 23 lipca 2011
W tym roku musi się udać!
No i Wisełka przeszła przez jakże trudny dwumecz. Jak zwykle miałem obawy, że jednak odpadniemy, że będzie wstyd już totalny (bo, znowu cytując Zczuba.pl, nie będzie wymówki, że nie ma już słabych w futbolu, bo my nimi jesteśmy). O ile w pierwszej połowie Wisła biła głową o mur, to w drugiej dzięki przebudzeniu Małeckiego trafiła 2 razy do bramki. Skonto nie istniało przez cały mecz, lecz bardziej w tej drugiej połowie. Podczas i rewanżowego meczu naszła mnie znowu ciekawa refleksja, opierana na artykule o wyższości MŚ od Ligi Mistrzów. Mianowicie - co, jeśli lepsza Wisła stwarzałaby N znakomitych okazji a żadnej nie wykorzystała, a Skonto "walło" by sobie dwie bramki niczego. Przypadkowy rzut rożny czy też pierwszy strzał na bramkę w 73 minucie, gdzie bramkarz nie był przygotowany. Po meczu opieprz. Że rywal słabszy, że powinno być 5:0 dla mnie. No ale co, jak Skonto postawiło "Inter w meczu z Barceloną", a ich bramki były czystym przypadkiem? Tak jak Grecja, która zdobyła ME w 2004. Wyniki po 1:0 po wrzutkach na łeb Charisteasa - "może wejdzie, jak nie, spróbujemy za chwilę". Znalazłyby się jeszcze jakieś drużyny. No i co, Wisła byłaby taka zła, że odpadła z anonimowym rywalem? Nie.
Śląsk też awansował. Po wygranym 1:0 we Wrocławiu przegrali 3:2 w Szkocji, lecz to dało awans. Obu meczy nie widziałem, jednak z tego co wiem i czytałem Wrocławianie zagrali świetnie. I tak trzymać. Jest jeszcze kwestia Legii, która gra za 5 dni z Gaziantepsporem - zespołem z Turcji, o którym nie słyszeliśmy a od którego możemy dostać baty. Chociaż Turcja to już nie jest piłkarski "Kopciuszek", więc wstydu nie będzie.
Zanim zakończę, chciałem poruszyć jeszcze kwestię tego, że nie ma już w Internecie wiarygodnych źródeł sportowych. Głupie, prowokujące nagłówki: "Arsenal odrzucił gigantyczną ofertę od Barcelony" onet.pl o 30-milionowej ofercie za Fabregasa. Gigantyczna oferta to 50 milionów wzwyż; "Piłkarze Realu potrącili kibica i nawet nie przeprosili!" eurosport.pl o kibicu, który sam wepchnął się pod wózek golfowy, a żaden z piłkarzy nie prowadził. I nie usprawiedliwia opis, że "nazwę należy przyjąć z dystansem". W komentarzach zawrzało. Miałem kiedyś do tej strony szacunek, bo byli rzetelni i "prawdomówni". No cóż. O WP nie wspomnę, co prawda nie czytuję, ale to jest taki internetowy Fakt.
Dobra, koniec fanaberii o mediach. Niech Liteks, CSKA Sofia i Gaziantepspor się boją, bo tym razem nie tylko jeden polski klub wystąpi w europejskich pucharach! :)
Śląsk też awansował. Po wygranym 1:0 we Wrocławiu przegrali 3:2 w Szkocji, lecz to dało awans. Obu meczy nie widziałem, jednak z tego co wiem i czytałem Wrocławianie zagrali świetnie. I tak trzymać. Jest jeszcze kwestia Legii, która gra za 5 dni z Gaziantepsporem - zespołem z Turcji, o którym nie słyszeliśmy a od którego możemy dostać baty. Chociaż Turcja to już nie jest piłkarski "Kopciuszek", więc wstydu nie będzie.
Zanim zakończę, chciałem poruszyć jeszcze kwestię tego, że nie ma już w Internecie wiarygodnych źródeł sportowych. Głupie, prowokujące nagłówki: "Arsenal odrzucił gigantyczną ofertę od Barcelony" onet.pl o 30-milionowej ofercie za Fabregasa. Gigantyczna oferta to 50 milionów wzwyż; "Piłkarze Realu potrącili kibica i nawet nie przeprosili!" eurosport.pl o kibicu, który sam wepchnął się pod wózek golfowy, a żaden z piłkarzy nie prowadził. I nie usprawiedliwia opis, że "nazwę należy przyjąć z dystansem". W komentarzach zawrzało. Miałem kiedyś do tej strony szacunek, bo byli rzetelni i "prawdomówni". No cóż. O WP nie wspomnę, co prawda nie czytuję, ale to jest taki internetowy Fakt.
Dobra, koniec fanaberii o mediach. Niech Liteks, CSKA Sofia i Gaziantepspor się boją, bo tym razem nie tylko jeden polski klub wystąpi w europejskich pucharach! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)