Cześć i czołem. Będę nowym bloggerem, który będzie pisał o koszykówce - czyli o sporcie, który kocham. Taka może mała moja biografia, może inaczej - kilka słów o mnie ;)
Mam na imię Karol, jeszcze przez te 9 dni liczę sobie 16 lat. Jestem uczniem I klasy LO w Lubartowie (II human). Moja miłość do koszykówki zaczęła się nieco nietypowo: przypadkowo w gazecie "Kaczor Donald", którą czytałem do 2005 roku, natknąłem się na demo gry NBA Live 2003. No, odpaliłem krążek, zacząłem grać - dwie drużyny - LA Lakers oraz New Jearsey Nets. Z tymi pierwszymi byłem przez około rok, dopóki nie poznałem fenomenalnego na tamte czasy Dariusa Milesa, którego fanem jestem po dziś dzień. Hmm... W obecnej chwili jestem fanem Denver Nuggets oraz fenomenalnego rookie'go Kennetha Farieda, Portland TrailBlazers i Geralda Wallace'a. A, i jeszcze ostatnio "Dream Team" z LA czyli Clippers. Mecze oglądam zawsze, gdy tylko mogę obejrzeć (wiadomo, życie ucznia jest trudne, bo jak się siedzi do 4-5 nad ranem i ogląda mecz to trudno tu mówić o jakimkolwiek wypoczynku). Ale zawsze gdy będę w stanie to przynajmniej w dwóch-trzech słowach opiszę co myślę o danym spotkaniu, grze, zawodnikach - niekiedy krytycznie się odniosę do danej rzeczy - ale będę przekazywał samą prawdę i moje spostrzeżenia w danym dniu na dany temat. Mam nadzieję że nie będę pisał nudno i że Wam się moje "njusy" lub te króciutkie wiadomości spodobają się.
Pozdrawiam.
Blog, na którym młodzi ludzie prezentują swoje spojrzenie na świat sportu - niekiedy krytycznym okiem a niekiedy z oka przymrużeniem traktują o sprawach związanych z szeroką dziedzina jaką jest sport. Zawsze obiektywnie - zawsze rzetelnie - i zawsze szczerze do bólu.
sobota, 21 stycznia 2012
piątek, 13 stycznia 2012
Problemy Sir Alexa
Od pewnego czasu, dziwne rzeczy dzieją się w Premiership. City prowadzi, Tottenham zrównuje się punktami z United, a Van Persie jeszcze nie złapał kontuzji. Jednak nie mam dziś zamiaru pisać ogólnie o najlepszej lidze świata, tylko skupie się na klubie, który przeżywa dawno nie widziany kryzys. Mam tu na myśli Manchester United, klub cierpiący przez krótkowzroczność swojego managera. I nie mam tu na myśli jego problemów ze wzrokiem, chodzi mi o jego ślepotę w kwestii rozgrywającego.
Jak ważną rolę w każdej drużynie pełni playmaker, chyba tłumaczyć nie trzeba. Obecnie prawie każdy zespół ma kogoś, kto spełnia tę role. W Barcelonie jest to Xavi, w Chelsea Lampard, w Bayernie Schweinsteiger itd. Każdy z tych trzech zespołów w każdym sezonie walczy o tytuł mistrzowski w swojej lidze, i każdy z nich posiada na ławce gracza, który w pewnym stopniu jest w stanie zastąpić, odpowiednio Fabregas, Ramires i Kroos.
A kto jest w United? Od czasu zakończenia kariery przez Scholesa, rolę kreatora gry pełnił Cleverley, i szło mu to dość dobrze (miał swój udział w wygranej 8:2 z Arsenalem). Jednak po tym, jak młody Anglik doznał kontuzji, podopieczni SAF-a nie radzą sobie zbyt dobrze. Wprawdzie kontuzji w klubie jest od cholery, lecz braki w środku pola są tak duże, iż Scholes musiał zawiesić koniec kariery. Już nawet brak Vidica na obronie nie jest tak bolesny dla United, jak nieobecność kogoś, kto będzie dogrywał piłki do napastników/skrzydłowych. Na szczęście, Cleverley ma niedługo wrócić, ale dziwi mnie, że tak doświadczony manager zamiast kupić klasowego środkowego, opierał grę zespołu na Giggsie, Carricku, Andersonie czy Fletcherze. Jak kiepsko ta pierwsza dwójka radzi sobie w środku pola, pokazuje obecny sezon, a pozostali dwaj nie pokazują swoich umiejętności, przez kontuzje, które w tym sezonie są plagą Manchesteru. Zostaje jeszcze Park, ale rozgrywanie nie jest jego zbyt mocną stroną.
Można jednak na rynku transferowym znaleźć gracza, który mógłby zaradzić problemom Czerwonych Diabłów. Najczęściej media piszą o Sneiderze z Interu, jednak jest on dość kontuzjogennym graczem, od 2 lat nie zagrał pełnego sezonu przez mniej, lub bardziej poważne urazy. Kolejny kandydat: Bastian Schweinsteiger z FC Bayernu, lecz szczerze wątpię czy Bayern wypuści zawodnika, bez którego vice mistrz Niemiec nie gra tak dobrze jak na początku sezonu. Ostatnim moim typem jest Modric z Tottenhamu, ale jeżeli Diabły skończą sezon za Kogutami, to szczerze wątpię, czy Chorwat będzie chciał pójść do zespołu, który jest niżej w tabeli.
Podsumowując, jeżeli Ferguson nie wymyśli jakiegoś rozwiązania dotyczącego środka pola, to marzenia o 20 tytule Mistrza Anglii będzie trzeba przełożyć na następny sezon.
Jak ważną rolę w każdej drużynie pełni playmaker, chyba tłumaczyć nie trzeba. Obecnie prawie każdy zespół ma kogoś, kto spełnia tę role. W Barcelonie jest to Xavi, w Chelsea Lampard, w Bayernie Schweinsteiger itd. Każdy z tych trzech zespołów w każdym sezonie walczy o tytuł mistrzowski w swojej lidze, i każdy z nich posiada na ławce gracza, który w pewnym stopniu jest w stanie zastąpić, odpowiednio Fabregas, Ramires i Kroos.
A kto jest w United? Od czasu zakończenia kariery przez Scholesa, rolę kreatora gry pełnił Cleverley, i szło mu to dość dobrze (miał swój udział w wygranej 8:2 z Arsenalem). Jednak po tym, jak młody Anglik doznał kontuzji, podopieczni SAF-a nie radzą sobie zbyt dobrze. Wprawdzie kontuzji w klubie jest od cholery, lecz braki w środku pola są tak duże, iż Scholes musiał zawiesić koniec kariery. Już nawet brak Vidica na obronie nie jest tak bolesny dla United, jak nieobecność kogoś, kto będzie dogrywał piłki do napastników/skrzydłowych. Na szczęście, Cleverley ma niedługo wrócić, ale dziwi mnie, że tak doświadczony manager zamiast kupić klasowego środkowego, opierał grę zespołu na Giggsie, Carricku, Andersonie czy Fletcherze. Jak kiepsko ta pierwsza dwójka radzi sobie w środku pola, pokazuje obecny sezon, a pozostali dwaj nie pokazują swoich umiejętności, przez kontuzje, które w tym sezonie są plagą Manchesteru. Zostaje jeszcze Park, ale rozgrywanie nie jest jego zbyt mocną stroną.
Można jednak na rynku transferowym znaleźć gracza, który mógłby zaradzić problemom Czerwonych Diabłów. Najczęściej media piszą o Sneiderze z Interu, jednak jest on dość kontuzjogennym graczem, od 2 lat nie zagrał pełnego sezonu przez mniej, lub bardziej poważne urazy. Kolejny kandydat: Bastian Schweinsteiger z FC Bayernu, lecz szczerze wątpię czy Bayern wypuści zawodnika, bez którego vice mistrz Niemiec nie gra tak dobrze jak na początku sezonu. Ostatnim moim typem jest Modric z Tottenhamu, ale jeżeli Diabły skończą sezon za Kogutami, to szczerze wątpię, czy Chorwat będzie chciał pójść do zespołu, który jest niżej w tabeli.
Podsumowując, jeżeli Ferguson nie wymyśli jakiegoś rozwiązania dotyczącego środka pola, to marzenia o 20 tytule Mistrza Anglii będzie trzeba przełożyć na następny sezon.
niedziela, 11 grudnia 2011
W cieniu Gran Derbi...

10 grudnia roku 2011 to data, którą powinien znać każdy, kto zna się chociaż troszeczkę na piłce. Otóż o godzinie 22 rozpoczęło się Gran Derbi, mecz gwiazd, najlepszych drużyn na świecie. Real - Barcelona. Pojedynek, który elektryzuje kibiców na całym świecie, prowadzi do "spin" pomiędzy ich kibicami (nadal nie rozumiem tego. owszem, jestem bardziej za Realem niż za Barceloną, ale to Katalończyków mam jakiś szacunek) a także pomiędzy samymi piłkarzami. Gdzieś przeczytałem, że jednak ten mecz, mimo jego popularności, nie dorównuje szkockim Old Firm Derby (bodajże taki tekst był na kanonierzy.com). No i w sumie tu jest racja. W Hiszpanii grają, bo grają. W sumie to o mistrzostwo. A w Szkocji to nieważne, czy Rangersów i Celtów dzieli 5 drużyn czy nie. Tam jest walka o honor. Ta prawdziwa walka z brutalnymi wejściami. No ale to nie o tym miałem tutaj pisać. Nie wiem, czy niestety, czy też nie, ale wczorajsze El Classico zaćmiło bardzo ważne wydarzenie. A mianowicie 11 grudnia 1886 roku...
piątek, 9 grudnia 2011
Jaja po Nikozyjsko-Manchestersku
Po dość długim czasie, znalazłem motywację, by napisać coś nowego na bloga, którego jestem tzw. "współautorem". Postanowiłem napisać małe podsumowanie fazy grupowej piłkarskiej Ligi Mistrzów, w której już tradycyjnie zabrakło klubu z naszego kraju, zwanego potocznie "Zieloną Wyspą".
Jak pewnie tytuł wskazuje, skrobnę coś o największych sensacjach grupówki, a ich nie brakowało. Rozpocznę od klubu, który od początku był skazany na pożarcie w grupie G, czyli od APOELU Nikozja, notabene klubu odpowiedzialnego za odpadnięcie naszych ludzi z eliminacji do LM. Chyba każdy, spodziewał się tego, iż cypryjski klub dostanie solidny wpierdziel od każdego klubu z którym zagra, czyli Zenit St. Petersburg, FC Porto i Szachtar Donieck. W ogóle, patrząc na tą grupę, odnoszę wrażenie, iż awansowały z niej te kluby, które od początku powinny walczyć co najwyżej o Ligę Europejską.
We wspomnianej LE zagrają oba kluby z Manchesteru. I dam sobie paznokcie obciąć, że nikt nie spodziewał się, że Arsenal będzie jedynym klubem z Anglii, który awans wywalczy w przedostatniej kolejce (oprócz Olecznego, rzecz jasna :D). Najbardziej wg mnie zaskoczył brak awansu United, chociaż myślę, że jeszcze jedna porażka, jak ta z City ostatnimi czasy, to Sir Alex pójdzie po rozum do głowy, i poszuka na rynku transferowym jakiegoś rozgrywającego z prawdziwego zdarzenia. Brak City w fazie pucharowej zaskakuje trochę mniej, gdyż to debiut "Obywateli" w tych elitarnych rozgrywkach, a brak doświadczenia dał im się z lekka we znaki. A poza tym, ich wylot pokazuje najlepiej, że pieniądze nie są w futbolu najważniejsze.
Ostatni "szoczek" po fazie grupowej, to wysoka wygrana Lyonu. Osobiście myślałem, iż skończy się u nich jak z Borussią, ale nie wiadomo, czy to udana motywacja trenera, czy koperta dla graczy Dynama Zagrzeb pomogła zdobyć graczom z Francji bardzo potrzebne im do awansu 7 bramek.
Teraz pozostaje tylko czekać na losowanie fazy pucharowej. Najbardziej kluby, które zajęły pierwsze miejsca w fazie grupowej chciałyby trafić na FC Basel i CSKA, najmniej na AC Milan i Napoli. Osobiście chciałbym, by Napoli doszło w tym sezonie jak najwyżej w LM. Mają fajną ekipę, a ofensywne trio Hamsik, Cavani i Lavezzi jest w stanie obrócić w pył defensywę każdego klubu świata.
Jak pewnie tytuł wskazuje, skrobnę coś o największych sensacjach grupówki, a ich nie brakowało. Rozpocznę od klubu, który od początku był skazany na pożarcie w grupie G, czyli od APOELU Nikozja, notabene klubu odpowiedzialnego za odpadnięcie naszych ludzi z eliminacji do LM. Chyba każdy, spodziewał się tego, iż cypryjski klub dostanie solidny wpierdziel od każdego klubu z którym zagra, czyli Zenit St. Petersburg, FC Porto i Szachtar Donieck. W ogóle, patrząc na tą grupę, odnoszę wrażenie, iż awansowały z niej te kluby, które od początku powinny walczyć co najwyżej o Ligę Europejską.
We wspomnianej LE zagrają oba kluby z Manchesteru. I dam sobie paznokcie obciąć, że nikt nie spodziewał się, że Arsenal będzie jedynym klubem z Anglii, który awans wywalczy w przedostatniej kolejce (oprócz Olecznego, rzecz jasna :D). Najbardziej wg mnie zaskoczył brak awansu United, chociaż myślę, że jeszcze jedna porażka, jak ta z City ostatnimi czasy, to Sir Alex pójdzie po rozum do głowy, i poszuka na rynku transferowym jakiegoś rozgrywającego z prawdziwego zdarzenia. Brak City w fazie pucharowej zaskakuje trochę mniej, gdyż to debiut "Obywateli" w tych elitarnych rozgrywkach, a brak doświadczenia dał im się z lekka we znaki. A poza tym, ich wylot pokazuje najlepiej, że pieniądze nie są w futbolu najważniejsze.
Ostatni "szoczek" po fazie grupowej, to wysoka wygrana Lyonu. Osobiście myślałem, iż skończy się u nich jak z Borussią, ale nie wiadomo, czy to udana motywacja trenera, czy koperta dla graczy Dynama Zagrzeb pomogła zdobyć graczom z Francji bardzo potrzebne im do awansu 7 bramek.
Teraz pozostaje tylko czekać na losowanie fazy pucharowej. Najbardziej kluby, które zajęły pierwsze miejsca w fazie grupowej chciałyby trafić na FC Basel i CSKA, najmniej na AC Milan i Napoli. Osobiście chciałbym, by Napoli doszło w tym sezonie jak najwyżej w LM. Mają fajną ekipę, a ofensywne trio Hamsik, Cavani i Lavezzi jest w stanie obrócić w pył defensywę każdego klubu świata.
poniedziałek, 5 grudnia 2011
"Lech, Czech, Rus i Zeus"

Jakże się martwiłem, że trafimy na kogoś mocnego. Ale też i z drugiej strony żałuję, że nie mamy w grupie takich Niemców czy Anglików lub Portugalczyków, by pokazać, że umiemy grać. No bo co jak co, ale jednak mamy najlepszych kibiców na świecie i nasi zawodnicy z takim dopingiem by grali nieziemsko. Czy też będą grać nieziemsko. No ale cóż, trafiła nam się świetna grupa z rywalami na poziomie. Tutaj już trzeba wywalczyć awans. Na swoim terenie, łatwa grupa. Nie ma wyjścia. Co innego, gdybyśmy grali z Hiszpanią, Anglią i Niemcami, co teoretycznie nie było możliwe. Nie będzie tłumaczeń, to będzie najtotalniejsze dno polskiej piłki. Czy dobrze by było? W pewnym stopniu owszem, ponieważ gorzej już nie będzie, a leśne dziadki z PZPNu albo się podadzą sami do dymisji, albo zostaną wyrzuceni siłą. Chociaż właśnie - szkoda zmarnować taką okazję na sukces polskiej piłki, której od bardzo dawna nie posmakowaliśmy (w moim krótkim życiu niestety nie widziałem naszych, jak odbierają brązowe medale w '74 i '82).
Subskrybuj:
Posty (Atom)
